Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 grudnia 2013

Bożonarodzeniowo ludki moje kochane! #Życzonka

Dzień doberek kochane ludki!

Dzisiaj, jako iż okazja jest iście wyjątkowa i może nie ma śniegu, za oknem jest 10 stopni na plusie i pogoda w tym roku przypomina bardziej australijskie klimaty, niż europejskie święta (brakuje tylko kangurków wesoło hasających po ulicy), to Ja i tak poczułem magię tegorocznych świąt, założyłem czapkę Mikołaja i owinąłem się światełkami choinkowymi. Wyszedłem trochę jak diabeł. Może przygłupi, ale zawsze siła nieczysta, ale trudno. Kreatywnie to wyszło, nieprawdaż? W ten sposób powstała dla Was kartka świąteczna specjalnie ode mnie! 
Chciałbym Wam życzyć, aby wszystkie Wasze marzenia, które sobie postanowicie, spełniały się w mgnieniu oka i żeby wszystko szło gładko jak po maśle (najlepiej takim najlepszej marki, jak z reklam telewizyjnych). Niech Wasze święta będą wspaniałe, spędzone w gronie najbliższych, najważniejszych dla Was osób - rodziny, przyjaciół, kochanków i kogo tam sobie tylko wymarzycie. Życzę Wam dużo uśmiechu. Nie zapominajcie o tym, bo banan zdobiący twarz to rzez niesamowita i potrafi wiele zdziałać! Chciałbym, abyście w tym pięknym dniu zapomnieli o jakichkolwiek problemach i kwasach między sobą. Żeby wszystko już od teraz było pięknie, a nawet jeżeli się gdzieś tam kiedyś potkniecie na swojej ścieżce życia, żebyście zawsze mogli się podnieść i iść dalej prosto. Wszystkiego dobrego dla Was, moich czytelników, ważnych dla mnie ludzi. To Wy sprawiacie, że już dwanaście miesięcy z uśmiechem zasiadam przed komputer, wiedząc, że robię coś dobrego. Rozwijam się, a może nawet komuś tam umilam czas siedzenia na fejsbukach i jutubach. No dobra, miało być krótko i zwięźle, a Ja jak zawsze muszę się rozgadać (serio, nie wiecie nawet co ja wyczyniam, gdy dzielę się opłatkiem i chyba nie chcielibyście tego przeżyć). A zatem Merry Chrismtas, ślę buziaki, pozdrowienia i standardowo - ściskam!
Ps: Standardowo Frank Sinatra - mam nadzieję, że nie macie dosyć :)


Waflekins.

sobota, 21 grudnia 2013

Upadłem, ale wstaję.

Hejka!
Dzisiaj post specjalny. Nie z racji świąt, ani nadchodzącego sylwestra. Dzisiaj poczuję się trochę jak celebryta z pierwszych stron gazet i opowiem co nieco o moim życiu w ostatnim czasie. Internetu może moją dramą nie zawojuję, ale nie na tym mi zależy.
Poczekajcie moment, dogaszę tylko papierosa o parapet. Nie jestem uzależniony, ale zwykle głębszym, filozoficznym przemyśleniom towarzyszy mi przeszywający płuca dym. Takie ot wstrętne przyzwyczajenie.
A więc (wybaczcie, od tego zdania się nie zaczyna). Jeszcze raz. Czy macie czasem takie uczucie, że dany utwór jest całkowicie w 100%, opowiadający o Waszym życiu? Zdarza mi się to notorycznie, kiedy poszczególne piosenki są jak fragmenty układanki stanowiące puzzle mojego życia. Myślę, że osoby mówiące o ścieżce dźwiękowej do swojego życia również tak mają, więc co niektórzy (a może nawet wszyscy) mnie tu na pewno zrozumieją. Tak przynajmniej myślę, bo dziwnie byłoby być w tej kwestii wyjątkiem. Tym razem jednak odczucie było tak mocne, że postanowiłem się z Wami podzielić. Dzisiaj (zapamiętajcie ten 21 Grudnia) jest i będzie dla mnie pamiętną datą.
Otóż o co Mi chodzi?
Będąc u progu mojej dorosłości, wydarzyły się w moim życiu rzeczy, które na zawsze je odmieniły. Osoby, będące dotychczas przyjaciółmi powoli odchodziły z mojego życia. Wylatywały z ciepłego gniazda, zostawiając za sobą całą burzliwą przeszłość i innych przyjaciół. Zaczęli dobierać się pary. Odcinać się od całego tego życiowego syfu. Potem okazało się, że w tym roku mam zadecydować o najbliższych latach mojego życia. Wybór studiów, nadchodząca matura, pierwsze prawdziwe miłosne kryzysy, wyrabianie dowodów osobistych. Zrozumiałem, że czas zacząć dorosłość.
A co jeżeli Ja nie chcę?
Mimo tego, że wiele osób było wtedy przy mnie, wspierając z każdej możliwej strony (za co bardzo mocno im dziękuję), to Ja cały czas odczuwałem, że niektórych jakby nie patrzeć już ze mną nie ma (a jako istota iście społeczna poczułem się tym bardzo dotknięty). Oczywiście Ja również w życiu potrafię być "wstrętną dzidą", więc również święty nie byłem, nie jestem i wątpię, że kiedyś przejdę poprawę. Taki już jestem. Następnie przerodziło się to w głęboką depresję, która zapukała do mych drzwi gdzieś na przełomie września i października. Usłyszałem na dobitkę zdanie "nie chcę już się z Tobą przyjaźnić". Było ciężko. Nawet bardzo. Wtedy pojawiła się w moim życiu kobieta. Blondynka z gitarą, której również w życiu przez ostatnią dekadę się nie wiodło. Na przełomie października wydała płytę, oczekiwaną przez wielu, którzy zwątpili w jej powrót z otchłani złej passy.  Usiadła, przytuliła mnie i szepnęła poprzez słuchawki "Nie, nie musisz mówić nic, Ja wszystko wiem". Krążek bardzo do mnie dotarł, ale dopiero dzisiaj odkryłem, że znajduję się na niej mój nowy, osobisty hymn, co tylko spotęgowało uczucie opisane wcześniej.
"Upaść, by wstać i choć nie przestajesz się chwiać, i nowy nie przedarł się świt, choć wciąż brakuje Ci sił..." - takie mądre zdanie napisała Edyta Bartosiewicz na swojej nowej płycie. I uważam, że również upadłem. Z każdej możliwej strony, poważnie raniąc swój zbolały korpus moralny. Mimo wszystko Edyta w dużej mierze podniosła mnie z mojej depresji. Dzisiaj to zrozumiałem, może trochę późno -  fakt, ale najważniejsze, że w końcu się udało. "Bo choć straciłeś coś, co los kiedyś Ci dał, Ty upadłeś by wstać".  Już wiem. Trafiło mnie jak grom z jasnego nieba. Teraz uważam, że naprawdę zaczął się ten czas, kiedy trzeba podnieść, otrzepać zdarte, krwawiące kolana i rzec z uśmiechem (już nie udawanym) "Złapałem zająca. Będzie pasztet na święta". Dziś zaczyna się w moim życiu zupełnie nowy rozdział, kierowany właśnie tym utworem. Teraz pozostaje mi czekać na nadejście świtu, aby ruszyć dalej. Do przodu. Nie ważne już gdzie i z kim.
Ściskam!
Ps: Macie takie utwory, które opowiadają o Waszym życiu? Jeżeli tak, opowiedzcie mi o tym w komentarzu pod spodem, możecie zasubskrybować bloga, aby być na bieżąco. A jeśli jesteście z tych bardziej wstydliwi, wyżalcie się pod adresem muzycznekorki@gmail.com. Miłej nocy, miśki i pamiętajcie. Najważniejsze to wstać na nogi, gdy już się wywrócicie.

  
Waflekins.